SAT Kurier logowanie X
  • Zaloguj

BLOG: Mr. Orbita: Ustawa medialna - czego się spodziewać?

dodano: 2011-03-20 19:24 | aktualizacja: 2011-04-01 06:22
autor: Mr. Orbita | źródło:

satelita_sk.1.jpg W ciągu ostatnich kilku dni prawdziwą burzę w Internecie wywołał temat ustawy medialnej, w kształcie przyjętym przez Sejm, której brzmienie momentami było co najmniej kontrowersyjne. Senat dokonał 17 marca poprawek usuwających zapisy dotyczące Internetu, czyli tego, co wywoływało największe poruszenie w sieci, ale na tym nie kończą się zmiany wprowadzane przez wdrażaną ustawę. Co jeszcze się tam znajduje i jakie znaczenie ma dla nas, tj. odbiorców treści serwowanych przez media?



Prosimy o wyłączenie blokowania reklam i odświeżenie strony.

Internet na cenzurowanym? Na szczęście nie, przynajmniej nie teraz...

Od początku największy sprzeciw i kontrowersje budziły zapisy nakładające obowiązek uzyskania wpisu w specjalnym rejestrze w przypadku udostępniania usług audiowizualnych w Internecie. Zgodnie z zamysłem wprowadzane zmiany w ustawie medialnej miały służyć dostosowaniu jej zapisów do Dyrektywy 2007/65/WE Unii Europejskiej, ale tam nie ma mowy o żadnych rejestrach, ale już nawet to pomijając, to sama idea tworzenia rejestru, nad którym miałaby czuwać Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest dyskusyjna, bo brak jasnych kryteriów w kwestii zasad, kto musiałby się o wpis starać i na jakich zasadach byłby on przyznawany (jedyny pewnik: oczywiście nie za darmo). Nie trudno zgadnąć, że więksi usługodawcy uciekliby z polskiego rynku, rejestrując się zagranicą i w ten sposób omijając niejasne polskie przepisy, a Ci mniejsi gracze (szczególnie osoby prywatne i mniejsze przedsiębiorstwa używające przekazu audiowizualnego w Internecie do promowania swoich usług) zostaliby pośrednio zmuszeni do wycofania się z e-biznesu, bo jeśli nie dostaliby wpisu do rejestru, to ryzykowaliby karą w wysokości 10% rocznych obrotów (nie zysku, tylko obrotów!).

W każdym razie ta część przepisów nie wejdzie w życie, a przynajmniej nie zanosi się na to, póki co poprawki zgłoszone przez Senat, usuwające te zapisy, wracają do Sejmu, nawet jeśli w Sejmie by przepadły, to ostatecznie Prezydent RP może tego nie podpisać. Docelowo jednak Rząd ma wrócić do dyskusji nad tymi bardziej kontrowersyjnymi pomysłami, oczywiście jest możliwe, że zostaną zmodyfikowane tak, aby więcej kontrowersji nie budziły, ale to się dopiero okaże.

Z pewnością nie obędzie się bez konieczności "przypilnowania" polityków przez samych internautów, jak było teraz m.in. dzięki akcjom nacisku na senatorów realizowanym przez przykładowo portal społecznościowy Facebook (akcja: "Wylosuj senatora i napisz mu co myślisz o cenzurze").

Jakie inne niespodzianki czyhają w ustawie medialnej?

a) Ilość polskich nagrań na antenie stacji radiowych


Powraca sprawa ilości utworów w języku polskim granych w radiu. Już kiedyś pisałem o tym na łamach bloga - obecny system w oczywisty sposób się nie sprawdza, ponieważ obecnie stacje radiowe posiadające polską koncesję mają obowiązek emisji 33% polskich utworów muzycznych na antenie, co jest rozliczane kwartalnie. Z uwagi na brak kryteriów kiedy te utwory miałyby być nadawane - stacje radiowe "wyrabiają normę" w nocy, katując zwykle tą samą playlistę miesiącami, z nieznacznymi zmianami (RMF Maxxx, Radio Eska). W ten sposób w zasadzie w ciągu dnia po polsku może nie pojawić się nic, a i tak 33% będzie. Nowy projekt ustawy medialnej idzie więc w kierunku jeszcze precyzyjniejszych regulacji. Teraz zostaje 33%, ale nie kwartalnie, a miesięcznie i nie "kiedykolwiek" tylko 60% z tych 33% ma być pomiędzy 5:00, a 24:00. Czas na matematykę :)

Załóżmy, że przeciętny utwór muzyczny trwa 3 minuty i 30 sekund. W efekcie daje to w ciągu godziny 16 utworów (reszta powiedzmy na reklamy, serwisy informacyjne). Możemy przyjąć więc, że w ciągu doby możliwe jest odtworzenie ok. 384 utworów (nie do końca prawdziwe, bo przykładowo na RMF Maxxx mamy jeszcze poranne okna lokalne, ale przyjmujemy hipotetycznie, że tak jest). 33% z tego to ok. 127. 60% ze 127 to ok. 76, czyli w ciągu 19 godzin 76 utworów ma zostać wyemitowanych po polsku, tj. ok. 4 na godzinę. Utwory debiutantów mogą być liczone podwójnie (co zapowiada, że stacje radiowe będą usilnie debiutantów poszukiwać, a po wydaniu singla ich porzucać na rzecz innych debiutantów), więc w najlepszym przypadku usłyszymy w godzinie przynajmniej 2 polskie nagrania na antenie (lub stworzyć jakiś blok, przykładowo od 5:00 do 6:00, resztę rozbić - wyszłoby już mniej). Nie wygląda może strasznie, ale...

1) Co mają powiedzieć polscy artyści, którzy zdecydowali się nagrać utwór np. po angielsku? Czy ich wkład pracy w wykonanie nagrania był mniejszy? Czy ich pominięcie jest sprawiedliwe? W tym temacie wypowiadał się już w 2010 roku m.in. Robert M. - jego komentarz do sprawy można znaleźć w serwisie youtube.com.

2) Jakim prawem ingeruje się w działalność prywatnych przedsiębiorstw, jakimi są prywatni nadawcy radiowi, wymuszając emisję konkretnych nagrań? Tylko czekać aż pojawi się kolejna poprawka nakładająca konieczność emisji wszystkich Orędzi Prezydenta RP na żywo. Nadawca prywatny buduje swoją markę w określony sposób, wybierając wskazane nagrania, pasujące do formatu rozgłośni i nagle będzie musiał, żeby spełnić wymóg ustawy, wyemitować coś kompletnie niepasującego do prezentowanych na antenie nagrań.

3) Pojęcie debiutant dotyczy kogo i jak długo?

Zapewne jeszcze znalazłoby się kilka pytań, ale te powyżej są moim zdaniem najbardziej "palące". W Senacie przepadła poprawka proponująca podwójne liczenie także nowych nagrań wykonawców nie debiutujących na rynku - tu można by dyskutować, czy to dobrze, czy źle, są plusy i minusy tego pomysłu. Nie poparto także poprawki, która miałaby wprowadzać te same obostrzenia dla muzycznych kanałów telewizyjnych. I słusznie, bo w zasadzie spowodowałoby to tylko ucieczkę resztki nadawców z Polski i staranie się o koncesję zagranicą na mocy regulacji o telewizji transgranicznej (polskie kanały MTV Networks od dawna działają na bazie koncesji uzyskanej w Czechach, na emisji naziemnej im nie zależy, więc i polskiej koncesji nie potrzebują).

Moje prywatne zdanie w tym zakresie się nie zmienia - po pierwsze: żadne regulacje nie pomogą - choć będzie ciężej, to wymóg emisji utworów i tak uda się omijać, skupiając ich emisję w porach, gdy radia słucha najmniejsza ilość odbiorców, po drugie: stacje radiowe specjalnie nie wzbraniają się przed emisją nagrań w języku polskim, problem leży gdzie indziej - polscy artyści w dużej części po prostu nie mają czego zaoferować, co mogłoby reprezentować "światowy" poziom. Przykładowo polskojęzyczna muzyka klubowa niemal nie istnieje, jest za to disco polo, które jednak z uwagi na nieudolność zarówno większości artystów jak i promotorów w latach .90 zyskało pejoratywne znaczenie i nie jest łatwo z tego wybrnąć (nadal to określenie kojarzy się szerokiemu gronu odbiorców po prostu bardzo źle).

b) Materiały autopromocyjne w TV

Kolejna zmiana dotyczyć będzie materiałów autopromocyjnych w TV. Tu wyjątkowo protestowały TVN i Polsat, ponieważ pierwotnie projekt zakładał możliwość emisji tego typu reklam tylko w wymiarze dwóch minut na godzinę, co oznacza, że przykładowo po zwykłych reklamach nadawca nie mógłby jeszcze 5 minut prezentować co "ciekawego" będzie nadawać wkrótce. Niestety ten pomysł przepadł - ograniczenia czasu nie będzie, ale... będzie ograniczenie miejsca. Materiały autopromocyjne będą mogły być nadawane wyłącznie między pozycjami programowymi, nie w ich trakcie, czyli jeśli w trakcie filmu będą reklamy, to po nich ani Polsat, ani TVN, ani żaden inny nadawca nie będą mogli się chwalić swoją ramówką na "x" czasu do przodu lub konkursami SMS-owymi pokroju "Milion za coś-tam". Szkoda jednak, że czasowe ograniczenie wypadło, z drugiej strony jednak pragnę zauważyć, że ponownie reguluje się prawnie obszar działalności przedsiębiorców prywatnych. Jakkolwiek ilość reklam zwłaszcza na wspomnianych TVN i Polsacie jest karygodna, to moim zdaniem jako prywatni nadawcy mają prawo robić co im się podoba, a to widzowie mają wybór i mogą po prostu zmienić kanał, spadające słupki oglądalności byłyby wystarczającym bodźcem do "samokontroli".

c) Reklamy i tzw. product placement w TV

Ustawa medialna ponownie dotyka także emisji reklam. Filmy w TV będą mogły być przerywane blokami reklamowymi nie częściej niż co 30 minut, jest też możliwość stosowania lokowania produktu, o ile widz zostanie o tym powiadomiony stosownym komunikatem, przy czym w zasadzie nie jest to nowość, a jedynie zostaje to teraz uregulowane, bo widok np.: produktu jakiejś marki stojącego niewinnie na stoliku, "niby" w tle, w serialu już chyba nikogo nie dziwi.

Same materiały reklamowe nie mogą zajmować w ciągu godziny więcej niż 12 minut czasu antenowego. Nadawcy, którzy posiadają koncesję na emisję naziemną nie mogą emitować pojedynczych spotów, jedynie bloki.

Przy transmisjach sportowych emisja reklam będzie możliwa wyłącznie wtedy, gdy są ku temu stosowne przerwy wynikające z charakteru rozgrywek (czyli przykładowo Polsat nie będzie mógł nadawać reklam, gdy przykładowo kierowcy Formuły 1 już ruszyli, żadnych poślizgów).

Inne typy audycji (czyli nie filmy i nie sport) mogą być przerywane reklamami co 20 minut w TV lub co 10 minut w radiu, ale wyłącza się z tego serwisy informacyjne, audycje o tematyce religijnej lub dla dzieci oraz o tematyce publicystycznej lub dokumentalnej krótsze niż 30 minut, które całkowicie nie mogą być przerywane, a media publiczne nie mogą przerywać reklamami niczego oprócz transmisji wydarzeń sportowych, jeśli jest ku temu miejsce.

d) Inne

W 30 stronicowym tekście jest też troszkę innych ciekawostek, m.in.:
- doprecyzowanie pojęcia nadawcy wyspecjalizowanego (70% czasu nadawania w miesiącu pomiędzy 6:00, a 23:00 stanowią pozycje realizujące specjalizację programu),
- regulacje dotyczących ilości europejskich (15%), polskich (10%) i niezależnych europejskich (5%) produkcji w ramach usług wideo na życzenie (możliwa zamiana na przeznaczenie na produkcję lub zakup praw do audycji europejskich rocznie nie mniej niż 10% równowartości wydatków w poprzednim roku),
- regulacje wprowadzające obowiązek zaoferowania przez nadawców telewizyjnych przynajmniej 10% kwartalnego czasu nadawania audycji (w 2011 roku 5%) z udogodnieniami dla osób niepełnosprawnych z powodu dysfunkcji narządów wzroku lub słuchu (audiodeskrypcja, napisy dla niesłyszących, tłumaczenia na język migowy), choć KRRiT ma tu możliwość regulacji tej ilości, uwzględniając możliwości techniczne, specjalizację programu, potrzeby odbiorców i kilka innych założeń,
- obowiązek przekazania na wniosek KRRiT lub UOKiK zapisu wybranej audycji,
- obowiązek umożliwienia innym nadawcom realizacji sprawozdań (do 90 sekund) z wydarzeń o dużej wadze społecznej, do których prawa do emisji na wyłączność posiada jeden podmiot, przy czym inni nadawcy mają możliwość emisji sprawozdania do trzech razów w ciągu 24 godzin i do 7 dni w ramach usług wideo na żądanie.

Co dalej z ustawą?

Poprawki senackie musi teraz zaopiniować Sejm, czyli ustawa wraca do Sejmu. Po rozpatrzeniu poprawek ustawa trafi do Prezydenta, który może ją podpisać lub zawetować (wróci do Sejmu) albo zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem o zgodność zapisów z Konstytucją. Gdy ustawa zostanie podpisana, trafia do publikacji w Dzienniku Ustaw i po 14 dniach od ogłoszenia wchodzi w życie, o ile w samej treści nie pojawiają się zapisy wskazujące inaczej (tu: 30 dni).

Podsumowanie

Jak już politycy koniecznie chcą brać się za regulowanie czegokolwiek, to mogliby pochylić się nad tematem jakości HDTV i ustalić minimalną jakość transmisji, którą można określić mianem "wysokiej rozdzielczości". To by było przynajmniej z pożytkiem dla widzów, bo polskiemu HDTV do choćby niemieckiego, czy angielskiego zaczyna brakować coraz więcej, chyba można mówić już o przepaści.

Dodatkowo na nowelizację czeka prawo prasowe, które już od dawna nie nadąża na rozwojem nowych mediów i w tej chwili jest przynajmniej po części krzywdzące dla samej prasy w zderzeniu z Internetem. Zapisy muszą zostać dostosowane do obecnych realiów, sprzyjając zarówno wydawcom prasy, jak i jednocześnie nie krzywdząc wydawców w Internecie, ale i nie dopuszczając do sytuacji, w której profesjonalne redakcje zatrudniające szereg pracowników i ponoszące koszty wytworzenia informacji mogą być bezkarnie okradane przez serwisy internetowe, które tych kosztów nie ponoszą. Ale to jest temat na zupełnie osobny dłuższy wpis...

PS: Bardzo proszę o dwie rzeczy:
1) Niepublikowanie komentarzy opluwających którąkolwiek z sił politycznych, bo w każdej z partii byli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy regulacji Internetu, więc nikt tu nie ma się czym chwalić.
2) Konstruktywna krytyka, nie wyzwiska. Rozumiem, że teksty nawiązujące do tematów politycznych budzą emocje, co jednak nie usprawiedliwia przepychanek w komentarzach, szanujmy się.

Jeśli przy analizie zapisów ustawy popełniłem jakiekolwiek błędy lub widzicie nieścisłości - proszę śmiało prostować w komentarzach - tekst ustawy nie jest łatwy, nie trudno o potknięcia przy analizie ;) Byleby kulturalnie ;)

Aktualizacja 1.04.2011
Robert M. ponownie zabrał głos, wraz z DJ'em Remo: http://www.youtube.com/watch?v=knJemD2seqk (ostrzegam: brutalne słownictwo)

Ruszyła także petycja w sprawie ilości polskich nagrań: PRZEJDŹ DO PETYCJI

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Mr. Orbita


reklama
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Ferguson SmartHome Security Kit - zestaw startowy

Zestaw startowy z niezbędnymi elementami takimi jak centralka i podstawowe...

750 zł Więcej...

Antena DVB-T Digit 20dB MUX 8 niebieska

Antena Digit jest przeznaczona do pracy na zewnątrz budynków, zalecana...

85 zł Więcej...

Mini PC Android Zidoo X10

Mini PC na systemie Android 6.0 Marshmallow z procesorem Realtek...

999 zł Więcej...