reklama
reklama
SAT Kurier logowanie X
  • Zaloguj

BLOG: Porażka linearnej telewizji?

dodano: 2022-01-12 16:04 | aktualizacja: 2022-01-12 16:19
autor: Janusz Sulisz | źródło: SAT Kurier 9-10/2021

TV telewizja telewizor kanały Usługi streamingowe stają się bardziej pożądane przez konsumentów niż tradycyjne usługi telewizji kablowej, satelitarnej lub IPTV. Jeśli ten trend dalej będzie się utrzymywać, zwykła telewizja całkowicie straci swoją pozycję. Zaczną znikać kanały, które nie będą w stanie utrzymać się na rynku. Także operatorzy pay-tv oraz pośrednio operatorzy satelitarni mogą mieć kłopot. Czy to już porażka telewizji linearnej i wszystkich operatorów, którzy nie oferują równolegle jakiejś formy streamingu?

telewizor telewizja


Prosimy o wyłączenie blokowania reklam i odświeżenie strony.
Dlaczego online wygrywa?

To tak naprawdę trudno stwierdzić, ale wydaje się, że widzowie przestali tolerować wciskanie popularnego wśród standardowych operatorów płatnej telewizji „kitu” w postaci wielu sprytnie spakietyzowanych kanałów, których widzowie wcale nie chcą lub nie potrzebują. Szczególnie dotyczy to ludzi młodych lub tych, którzy dużo pracują i oglądają telewizję w weekendy. Ich wybory są więc konkretne – nie mają zamiaru płacić za coś, co jest im zbędne. Zatem płatna telewizja linearna powoli staje się dla części konsumentów zbędna, bo jest Internet albo darmowe DVB-T. Niektórzy nawet pozbywają się telewizorów, bo wystarcza im laptop.

Lepiej online zdecydować się na oglądanie tego, co się chce w zależności od nastroju, a nie tego, co poda na tacy jakiś nadawca czy operator. Przypominam, że nadal to widz rządzi pilotem, a nie operator czy nadawca, żeby nie wiem, jak chciał. Tu nie pomoże reklama, promocja i najlepsza propaganda czy zaklinanie rzeczywistości w postaci odgórnie regulowanych badań oglądalności.

Niepokojące badania

Od 2015 r. coroczne badanie Decoding the Default prowadzone przez Hub Entertainment Research śledzi źródło telewizji, z którego widzowie korzystają jako z pierwszego, gdy chcą coś oglądać.

Tegoroczne statystyki ujawniają szereg nieoczekiwanych zmian w tym, co widzowie wolą najpierw obejrzeć.

Dotyczy to konsumentów poza Polską, którzy mają dużo większy dostęp do usług online, bo tam najpierw się one pojawiają, a potem dopiero za jakiś czas trafiają do naszego kraju lub wcale. Może to też nie dotyczyć starszych pokoleń, często lubiących oglądać gadające głowy.

Widać już jednak inną tendencję i pewne zmęczenie polskiego społeczeństwa poziomem niektórych stacji telewizyjnych oraz nadmiarem reklam i powtórek. W tym przypadku nie ma nic dziwnego, że młodsi polscy widzowie szukają odejścia do usług streamingowych, bo tam praktycznie nie ma nic związanego z polityką.

Kluczowe wyniki badań

Ponad połowa wszystkich telewidzów twierdzi, że ich domyślny dostęp do telewizji to usługa przesyłania strumieniowego oparta na subskrypcji (SVOD), np. Netflix, jakaś bezpłatna usługa streamingowa z reklamami (AVOD) lub usługa streamingowa z treściami na żywo.

Usługi online są już teraz o 16 punktów procentowych wyżej w rankingu niż tradycyjne usługi kablowe, satelitarne czy telekomunikacyjne, z których widzowie chcą domyślnie korzystać przy oglądaniu telewizji – to dwa razy więcej niż jeszcze rok temu:
  • aż 55% uważa, że ​​usługa online jest pierwszym źródłem telewizji, o 5 p.p. więcej niż w 2020 r.;
  • 39% najpierw korzysta z tradycyjnych opcji oglądania telewizji płatnej (w tym na żywo lub VOD), co oznacza spadek o 3 p.p. w porównaniu z ubiegłym rokiem;
  • tylko 6% ogląda tylko bezpłatną telewizję ze zwykłej anteny naziemnej.

Wybór początkowej opcji oglądania TV różni się w zależności od wieku

Młodzi konsumenci są znacznie mniej skłonni do korzystania z linearnych kanałów telewizyjnych, gdy są gotowi do oglądania tu i teraz pod wpływem chwili, a z czasem zmienia się ich zapotrzebowanie. Młodsi widzowie, kiedy się starzeją nadal pozostają w jakimś stopniu pod wpływem przyzwyczajeń z młodości, czyli oglądania usług streamingowych. Za to starsi widzowie żyją w swoistej bańce medialnej 10 kanałów linearnych, tych ulubionych i najczęściej nie wykraczają poza ten limit. Co więcej mają też swoje ulubione programy, sport, seriale i filmy. Te osoby z trudem przechodzą do usług streamingowych.

I tu ciekawa sytuacja z pojawieniem się usługi Viaplay w Polsce i w dużej części północno-wschodniej Europy, która nieco namieszała w prawach transmisji sportowych (Bundesliga, w przyszłym roku Premier League i wiele innych „drażliwych” praw należących dotąd do linearnych nadawców). Choć na temat Viaplay pojawiają się negatywne komentarze, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość transmisji, usługodawca nic sobie z tego nie robi i powoli buduje swoją markę, przejmując kolejne prawa sportowe na długie lata, co zablokuje linearne telewizje. A widzowie dotąd przyzwyczajeni do obecności Bundesligi czy angielskiej ligi w tych czy innych stacjach będą musieli nie tylko zmienić operatora, ale przyzwyczaić się do streamingu w cenie 34 zł/mies., bo brak tej oferty w polskich kanałach sportowych, a tym samym brak w kablówkach i platformach DTH.

Dlaczego ważna jest znajomość pierwszego źródła sygnału TV?

Odpowiedź jest taka, że kiedy widzowie dojdą do punktu, w którym odczują już przesyt telewizją, w pierwszej kolejności zrezygnują z tej usługi, która była dla nich ostatnia, w ostatniej – z tej, która była dla nich pierwsza.

Netflix stracił impet

Do 2018 r. Netflix był na dobrej drodze, by samodzielnie prześcignąć tradycyjną płatną telewizję, która dominuje. Ale od tego czasu odsetek zainteresowanych usługami Netflixa ustabilizował się, a od 2020 r. nawet stracił 3% widzów. Żadna inna usługa transmisji strumieniowej raczej nie ma szans zbliżyć się do Netflixa jako domyślnej usługi telewizyjnej, bo 4 inne najpopularniejsze światowe usługi streamingowe (Hulu, Amazon Prime Video, Disney+ i HBO Max) łącznie zyskały 4% widzów w ciągu ostatniego roku. Wygląda na to, że Netflix jeszcze długo będzie dominował.

Młodzi za streamingiem – wszystko zależy od wieku

Młodzi widzowie są zdecydowanie najmniej skłonni do oglądania liniowych kanałów telewizyjnych na żywo, jeśli już mają ochotę cokolwiek oglądać, ale proporcje te z wiekiem spadają. Obecnie niewiele ponad 1 na 10 osób w wieku 18-34 lat korzysta z kanałów na żywo.

Warto jednak zauważyć, że odsetek osób bezpłatnej telewizji jest niższy niż w 2019 r. w każdej grupie wiekowej.

Ogólny spadek Netflixa jako domyślnego źródła od zeszłego roku jest szczególnie wyraźny wśród młodszych widzów. Czyżby się znudził młodym? Chyba tak, bo zamiast Netflixa ta grupa wiekowa zaczęła poszukiwać nowych usług streamingowych jako swojego najlepszego miejsca docelowego dla telewizji. W najbliższej przyszłości okaże się, jaki będzie ich wybór.

Dla 31% osób w wieku 18-34 lat ​Netflix nadal jest podstawowym źródłem telewizji w domu, ale to aż 8% mniej niż w poprzednim roku.
Zamiast tego 24% młodych widzów zwraca się najpierw do jednego z pozostałych 5 najlepszych usług tego typu, co stanowi wzrost o 8% od 2020 r.

Telewizja niekoniecznie jest domyślną opcją „rozrywkową”

Przyglądając się usługom telewizyjnym, które widzowie wybierają jako pierwsze, należy pamiętać, że telewizja niekoniecznie jest domyślną opcją „rozrywkową” dla wielu widzów. W rzeczywistości telewizja konkuruje z wciąż rosnącą gamą innych opcji (smartfony, gry, kino, media społecznościowe), które widzowie mogą wybrać, aby zaspokoić swoje potrzeby w zakresie rozrywki.

Zapytano widzów o ich ulubione źródło rozrywki – okazało się, że oglądanie telewizji, filmów jest najczęstszą odpowiedzią. Tu jednak mniej niż jedna trzecia osób wybiera ją jako domyślną rozrywkę. Ponad 7 na 10 osób wybrałoby inną opcję rozrywki od telewizji.

Osoby w wieku 18-34 lat jeszcze rzadziej sięgają po telewizję, gdy mają wolny czas na rozrywkę – tylko 22%. Jedna trzecia tego segmentu woli grać w gry wideo, korzystać z mediów społecznościowych lub oglądać filmy online (33%).

Tu trzeba zwrócić uwagę, że źródła telewizji, które widzowie traktują jako swoją bazę, wydają się podlegać ciągłym zmianom. Właśnie wtedy, gdy wydawało się, że Netflix miałby stać się centrum telewizyjnego wszechświata konsumentów, inni dostawcy tego typu usług nagle obudzili się, aby nie stracić rynku. Mowa o Disney z jego usługą Disney+ czy nawet HBO Max.

Platforma CANAL+ w Polsce namiętnie reklamuje się, że wszystko ma na CANAL+ online. Robi to tak nachalnie, że widzowie będący od lat przy tej płatnej usłudze telewizji premium są wręcz zagubieni, bo nie chcąc korzystać z online zorientowali się, że tracą niektóre pozycje. Co więcej dochodzi do sytuacji, gdzie nie promuje się własnych treści w 4K, m.in. za sprawą tego CANAL+ online. Badania badaniami, ale to jednak błąd, bo to powinno iść równolegle. Nie wiadomo do końca, czy wygra streaming czy tradycyjna telewizja. Technologia 4K czy 8K kiedyś może o tym zdecydować. Bo może liczyć się jakość i zawartość, a nie to, czy jest online.


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Janusz Sulisz


Informacje
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Google TV Next 4K Stick HDMI

Google TV Next 4K Stick HDMI to ciekawy i wydajny...

379 zł Więcej...

Konwerter Unicable II Inverto 32 tunery (5520) EVOBOX

Konwerter Unicable II marki Inverto pozwala na jednoprzewodową (szeregową) transmisję...

219 zł Więcej...

Odbiornik AB CryptoBox 752HD Combo

Odbiornik HD Combo DVB-S2X, DVB-T2, DVB-C z kieszenią na moduły...

369 zł Więcej...