reklama
SAT Kurier logowanie X
  • Zaloguj

Polsat Viasat History: Twórcy o „Farmie za panowania...”

dodano: 2014-01-16 20:34 | aktualizacja: 2014-01-16 21:52
autor: Łukasz Knapik | źródło: Viasat Broadcasting

Polsat Viasat History Dzisiejsza Anglia to potęga gospodarcza, z wielokulturowym społeczeństwem i bogatymi tradycjami. Angielska wieś to natomiast doskonale zorganizowana machina w pełni zautomatyzowana. Niewiele wiemy natomiast na temat tradycji na jakiej wyrosła. Jak wyglądała 200, 300 czy 400 lat temu? Najlepszym miejscem na poznanie ducha średniowiecznej Anglii jest z całą pewnością klasztor. W serialu „Farma za panowania Tudorów" historycy Ruth Goodman i Peter Ginn w towarzystwie archeologa Toma Pinfolda przyjmą na siebie rolę ludzi, którzy zajmowali się prowadzeniem przyklasztornej farmy na należących do kościoła ziemiach i przybliżą widzom życie w tamtej epoce oraz ówczesną rolę klasztoru.



Prosimy o wyłączenie blokowania reklam i odświeżenie strony.
Od robienia wina, produkcji odzieży, uprawy pola i hodowli owiec po wprowadzenie wynalazku koła wodnego Ruth, Peter i Tom na własnej skórze przekonają się i pokażą, jak wyglądała praca w gospodarstwie za czasów panowania pierwszego z Tudorów, Henryka VII.

Poniżej ekskluzywny wywiad z prowadzącymi serial, w którym przybliżają kulisy powstawania serialu oraz wiele ciekawych informacji na temat życia na średniowiecznej farmie.

Możecie przytoczyć kilka faktów i ciekawostek z okresu panowania dynastii Tudorów?

Peter Ginn: Jedna trzecia ziemi w Anglii znajdowała się pod kontrolą klasztorów. To niesamowite jaki majątek posiadał wówczas Kościół. Zwykle myślimy o Anglii w tamtych czasach jako o państwie rządzonym przez królów, jednak taki stan rzeczy miał faktycznie miejsce dopiero za panowania Henryka VIII. Jego poprzednik Henryk VII musiał liczyć się ze zdaniem potężnego Kościoła. Dzisiaj stosunki władzy uległy znacznej przemianie, jednak Kościół wciąż istnieje. To wciąż ta sama instytucja która nie jest już jednak związana z Rzymem.

Tom Pinfold: Bogactwo Anglii jako narodu oparte było na produkcji i eksporcie wełny, a ten odbywał się głównie za pośrednictwem klasztorów. Ówcześni farmerzy zdali sobie sprawę, że aby zarobić godziwe pieniądze muszą rozszerzyć produkcję na większą skalę co niosło ze sobą nowe rozwiązania technologiczne i logistyczne. Musieli się rozwijać jeśli chcieli iść naprzód.

Czy ludzie w tamtych czasach pracowali ciężej niż dzisiaj? Jak wyglądał przeciętny dzień farmera?

PG: Według mnie na przestrzeni wieków sytuacja wyglądała tak samo, ktoś musiał pracować ciężko, nawet w czasach pierwszej mechanizacji. Dzień był podzielony pomiędzy obowiązkami podobnie jak ma to miejsce dzisiaj. Jednym z największych wynalazków był zegar. W ten sposób ówcześni podzielili czas na 12 godzin dnia i 12 godzin nocy. Niezależnie od pory roku farmerzy pracowali taką samą ilość godzin. Zmianę czasu na letni i zimowy wymusili mieszczanie, którzy zdali sobie sprawę, że w lecie pracują o wiele dłużej za tą samą stawkę.  

PG: Na początku chciałbym bardzo szybko wyjaśnić pewną kwestię. Dzisiaj wyobrażamy sobie angielską wieś jako zbiór farm z przylegającymi do nich ziemiami. Za czasów Tudorów, zgodnie z Enclosure Acts wydanymi przez Henryka VIII ziemie uprawne funkcjonowały na zasadzie systemu otwartego. Tak więc na początku każdego roku ludzie byli przydzielani do różnych pasów ziemi. Każdy otrzymywał kawałek dobrej, kawałek ugoru i kawałek średniej jakości. Było to wówczas najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Cała idea ówczesnego rolnictwa polegała na wspólnej pracy. Nie można było pracować wyłącznie na swoim kawałku, co budowało poczucie więzi i wspólnoty pomiędzy farmerami. Jeżeli odnieśli sukces, bądź porażkę to robili to wspólnie jako społeczność.

Co okazało się najtrudniejsze w życiu na farmie za panowania Tudorów?

PG: Według mnie najtrudniejszą rzeczą było po prostu życie. Bardzo przyzwyczailiśmy się do codzienności. Dajesz z siebie wszystko, aby było to jak najbardziej autentyczne, a na końcu musisz wszystko porzucić praktycznie z dnia na dzień. Nawiązaliśmy niecodzienne relacje z naszymi krowami, ponieważ aż do XX wieku orka była wykonywana wyłącznie przez woły, a dokładniej przez wykastrowane byki. My nie posiadaliśmy jednak wołów, mieliśmy kilka krów i zajęło nam sporo czasu zanim nawiązaliśmy z nimi jakąkolwiek współpracę. Kiedy jednak udało nam się to osiągnąć bawiliśmy się naprawdę świetnie i praktycznie się z nimi nie rozstawaliśmy. Pod koniec jednak trzeba było się pożegnać.

PG: Jeśli mówimy o trudnych chwilach w trakcie pracy to jednym z takich momentów była zdecydowanie budowa chlewu. Musieliśmy dźwigać drzewa z lasu i tak kilka razy zanim udało nam się zaprząc woły do pracy. To nauczyło nas, że należy dokładnie planować każdą pracę z wyprzedzeniem, bo może się ona w przeciwnym razie okazać syzyfowa.

TP: Peter ma racje. Nie chcemy przecież wykonywać podwójnie jednej i tej samej pracy. To naprawdę ciężkie i wyczerpujące zadanie. Podczas kręcenia zawsze powtarzaliśmy „Co masz zrobić jutro, zrób teraz”. Najważniejsza była współpraca, ale jednocześnie chcieliśmy też dobrze się bawić. Bardzo pomogła nam nasza przyjaźń i w kluczowych momentach to tak naprawdę ona pozwalała nam dalej kontynuować pracę, bo nikt z nas nie bał się przyznać, że robi coś źle i zapytać o radę.

Czy Wasz program jest aktualny dzisiaj?

TP: Nasz program pokazuje, że wiele technik wykorzystywanych wówczas w rolnictwie ma miejsce również dzisiaj. Dzisiaj mamy iPady, telefony i inne udogodnienia. W jednym z odcinków Ruth wylała wodę na podłogę i otworzyła okna co spowodowało przeciąg i spadek temperatury, dzięki czemu uzyskaliśmy pokój do mrożenia który naprawdę działał. Dzisiaj na lodówkę wydamy kilka tysięcy funtów i uzyskamy praktycznie ten sam efekt. Dlatego według mnie dobrze jest czasami przyjrzeć się jak nasi przodkowie radzili sobie z codziennymi wyzwaniami. Zobaczymy wówczas jak wiele osiągnęliśmy, jak wiele przydatnych rzeczy zostało wynalezionych przez człowieka, aby ułatwić mu egzystencję.

Co chcieliście przekazać widzom?

PG: Jak w przypadku wszystkich naszych programów przedstawialiśmy wybrany okres historyczny, jednak zawsze staramy się ukazać codzienne życie zwykłych ludzi. Zamiast patrzeć na historię z perspektywy królów i książąt, patrzymy na nią okiem przeciętnego farmera.  Patrzymy na relację z klasztorami i na to czy życie było wówczas ciężkie czy też nie.

TP: Tak, Peter ma całkowitą rację. We wszystkich materiałach na temat rolnictwa wtedy i dzisiaj brakowało dotychczas czynnika ludzkiego. W jednej ze scen w naszym programie jest moment noszenia relikwii pomiędzy gospodarstwami. Farmerzy nie potrzebowali nowoczesnych nawozów i wyszukanych nowinek technicznych, błogosławieństwo miało zapewnić pomyślność i dobre plony. Wiesz, w dzisiejszych czasach trudno jest nam to sobie wyobrazić, aby ksiądz wędrował po wsiach i błogosławił poszczególne pola. Z drugiej strony jednak nie widzę powodów, aby współczesny farmer nie czuł tej duchowej jedności z ziemią jak jego przodkowie.

Serial „Farma za panowania Tudorów” - emisja od 20 stycznia 2014 roku o 21:00 w Polsat Viasat History (więcej tutaj i tutaj).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Wywiady


reklama
reklama
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Odbiornik Octagon SX88 HEVC HD Multistream

Debiutujący na rynku cyfrowy satelitarny odbiornik HD o wyjątkowo małych...

349 zł Więcej...

Odbiornik VU+ SOLO 4K

Vu+ SOLO 4K - odbiornik Ultra HD od koreańskiego producenta...

1590 zł Więcej...

Odbiornik Opticum HD AX502 Combo

Odbiornik HD cyfrowy HDTV PVR Ready marki Opticum wyposażony w...

290 zł Więcej...
reklama