reklama
reklama
SAT Kurier logowanie X
  • Zaloguj

Myoga, czyli imbir japoński

dodano: 2023-01-20 15:38
autor: Justyna Sulisz | źródło: www.chlorofilowydziennik.pl

imbir japoński Podczas pisania o uprawie imbiru lekarskiego (Zingiber officinale) przypomniałam sobie o istnieniu wielu innych ciekawych gatunkach imbiru. Jeden z nich regularnie wyświetlał mi się w propozycjach kupna na taobao, co uznałam za znak - trzeba kupić i spróbować! Tak więc kłącza myogi, czyli imbiru japońskiego (Zingiber mioga) trafiły w moje ręce.

imbir japoński


Prosimy o wyłączenie blokowania reklam i odświeżenie strony.

Zastosowanie i właściwości

W takim razie zastanówmy się nad zastosowaniem imbiru japońskiego. W jakich daniach kuchni azjatyckiej jest używany i w jaki sposób?

W Japonii jest popularny jako przyprawa siekana i dodawany do niektórych makaronów. Japończycy, ze względu na zawartość α-Pinenu (składnika zapachowego zawartego w żywicy sosnowej), używają kwiatów i łodyg imbiru japońskiego raczej na świeżo. Składnik ten szybko wietrzeje, więc zastosowanie jest ograniczone, a składniki muszą być zawsze świeżo posiekane.

Mówi się, że myoga ma działanie pobudzające apetyt, wspomagające trawienie i promujące pocenie się. Zawiera m.in. witaminę K, potas, wapń czy magnez. Poza Japonią roślina ta jest stosowana jedynie w TCM, czyli tradycyjnej medycynie chińskiej jako lek o właściwościach przeciwzapalnych i odtruwających.
 
Nie wszystkie kłącza zmieściły się do jednyej doniczki

Ciekawostka

Podczas szukania informacji postanowiłam pobuszować po lokalnych japońskich stronach internetowych, głównie po to, by dowiedzieć się, jakie zastosowanie ma myoga i znalazłam bardzo ciekawą i, jak na Japonię, nieco dziwaczną informację. Pomyślałam jednak, że jest wystarczającą ciekawostką, by się nią z Wami podzielić!

Otóż pierwszym wyszukaniem było zapytanie, czy spożywanie imbiru japońskiego sprawi, że będę głupi.

Najprawdopodobniej wzięło się to z legendy o pochodzeniu tego gatunku. Historia, o ile dobrze ją zrozumiałam, idzie tak:

Wśród uczniów Buddy był człowiek o szczególnie słabym umyśle, o nazwisku Zhou (周). Ponieważ zapomniał swojego imienia, jego mistrz zrobił flagę ze słowem specjalny wypisanym na niej i kazał mu nosić ją na plecach. Jednak Zhou zapomniał nawet nosić flagę i nie pamiętał swojego imienia aż do swojej śmierci, a wtedy z jego grobu wyrosła nieznana trawa. Jak się domyślacie, ta trawa to oczywiście imbir japoński.

Gdy przepuściłam znaki w nazwie myoga (茗荷) przez tłumacza, z ciekawości, jakie może mieć znaczenie, okazało się, jak zmienne znaczeniowo są azjatyckie języki. Lingwistyczna pułapka!

Otóż pierwszy człon oznacza ogólnie imbir, natomiast drugi wyskakuje jako ładunek/obciążenie, w odniesieniu do rośliny zmienia znaczenie i oznacza podziemna łodyga. I to chyba tyle z ciekawostek, raczej po spożyciu imbiru japońskiego Wasza inteligencja nie ucierpi ;)
 
Młode pędy imbiru japońskiego, a konkretnie dwa ;)

Uprawa imbiru japońskiego!

W sumie był to główny cel zakupu kłączy - uprawa imbiru japońskiego w doniczce na moim mikro-balkonie. Myślę, że moje uwagi i spostrzeżenia mogą być przydatne, bo w niektórych sklepach dostępne są sadzonki imbiru japońskiego i jego uprawa w Polsce jest możliwa.

Zacznijmy więc od tego, jak posadziłam kłącze mojego imbiru.

Używałam uniwersalnego podłoża, które wydawało mi się idealne. Kłącza roślin imbirowatych zazwyczaj wsadzam na płasko, zakopując je w połowie w grunt, głównie ze względu na moją niecierpliwość - lubię widzieć, co się dzieje w doniczce na bieżąco.

Oficjalne instrukcje uprawy wskazują jednak, że należy sadzić je na głębokość 3 cm do bogatej, organicznej i przepuszczalnej gleby przy pH 5,5–7, czyli od lekko kwaśnych do zasadowych, stąd też moja logika przy ziemi uniwersalnej (to wcale nie tak, że kupowałam jakąkolwiek ziemię, bo nie czytam po chińsku).
 

Kłącza posadziłam jakoś w połowie lutego, a pod koniec marca były już pierwsze pędy widoczne, zeszło to chwilę, ale weźcie pod uwagę, że na moim balkonie nie było ogrzewania, myślę, że w polskich warunkach cieplarnianych może zejść około miesiąca.

W zasadzie najtrudniejszym etapem uprawy było właśnie uzyskanie pędów. Imbir japoński jest zdecydowanie mniej problematyczny w uprawie niż imbir lekarski i bardziej odporny niż kurkuma, którą co jakiś czas atakowały jakieś szkodniki, a imbiru nic nie tykało.

Podlewałam standardowo, gdy podłoże przeschło, w miarę regularnie. Niestety moja uprawa została przerwana przez przeprowadzkę, więc nie doczekałam się kwiatów i podejrzewam, że jest to raczej trudna rzecz do uzyskania w domowych warunkach. Aczkolwiek mogę się mylić.
 
Imbir japoński w połowie sezonu

Słyszałeś o japońskim imbirze?

A może go uprawiasz i chciałbyś podzielić się doświadczeniami?

Daj znać w komentarzu!

Źródło: chlorofilowydziennik.pl 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Eko produkty


reklama
reklama
reklama
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Odbiornik AB CryptoBox 752HD Combo

Odbiornik HD Combo DVB-S2X, DVB-T2, DVB-C z kieszenią na moduły...

369 zł Więcej...

Miernik SatLink WS-6933 dla DVB-S/S2

Miernik, do pomiarów cyfrowych sygnałów satelitarnych DVB-S z pomiarem PWR,...

269 zł Więcej...

nc+ telewizja na kartę + moduł CI+

CAM CI+ 4K (bez ECP) z kanałami TVP 4K, Museum...

179 zł Więcej...